Co za dzień dzisiaj jest – każdy wie, bo nie sposób uciec od tego trąbienia. A co ja na to? Podobno jako osoba zamężna powinnam dziś celebrować wyłącznie Środę Popielcową. I wiecie co? Nawet by mi to pasowało, gdyby nie fakt, że o 5:43 zostałam gwałtownie wyrwana z głębokiego snu.
Mój Małż Pamiętający Wybiórczo zapomniał, że mam wolne. Co prawda w trakcie puszczania sygnału doznał olśnienia, ale było za późno – Kalina w telefonie już zdążyła ryknąć. Z łomoczącym sercem oddzwaniam, bo o tej porze telefon oznacza tylko jedno: katastrofę. A ten mi składa życzenia, przeprasza i każe iść dalej spać... No zabić to mało!
Oczywiście o spaniu nie było już mowy, bo Fruzia i Toczka uznały, że skoro Matka nie śpi, to michy mają być pełne. Polazłam do kuchni, potem do łazienki, aż w końcu wyjęłam deskę do prasowania i spędziłam przy niej dwie „czarowne” godziny. I tak oto mój dzień zakochanych osiągnął szczyt atrakcji.
Teraz siedzę z kawą i kardamonem, grzebiąc w blogowych archiwach. Czytam swoje wpisy z czasów, gdy neurologia gościła mnie z kroplówką, i stwierdzam jedno: parę lat minęło, a ja dalej uważam, że to święto jest przereklamowane!
Manifest Przeciwko „Glonojadom” (z archiwum)
Dzięki funkcji „kopiuj-wklej” przypominam światu: po co nam ten jeden dzień masowego omamiania laurkami i otrzepanymi różami? Co z tymi, którzy nie przylegają do nikogo jak glonojad? Czy nikt nie widzi tego 24-godzinnego poniżania pytaniami: „Och, nie dostałaś lizaka-serduszka?”.
Ludzie, czepcie się tramwaja! Nie ma czego zazdrościć tym, co wpadli w sieci. Bo co ich czeka? Mdląca słodycz, gnuśne ciepełko, a na koniec... zidiocenie do szczętu.
Potem magia znika i co widzimy? Że nasza „Źrenica Oka” to zwykły palant, który:
nie opuszcza deski,
popierdziela w rozciągniętych gaciach,
dłubie w nosie i strzela kulkami gdzie popadnie,
(w wersji ekstremalnej) obgryza paznokcie u nóg.
Potęga nieszczęśliwego zakochania
Z kolei zakochanie nieszczęśliwe? O, to ma same zalety!
Kreatywność: Człowiek poruszy niebo i ziemię, by namierzyć obiekt.
Kamuflaż: Pusz-apy, gorsety, tupeciki i tipsy idą w ruch.
Dieta cud: Całkowity zanik apetytu. Najlepszy sposób na wysmuklenie cielesne!
Dlatego, kochani, obiekt uczuć powinien być trudno dostępny. Trzeba chłodno kalkulować, w kim ulokować nieodwzajemnione uczucie, żeby ten ktoś przypadkiem nie wymiękł i nie zniweczył naszego szlachetnego cierpienia.
A jutro? Jutro Dzień Singla. Moi synowie będą świętować. I w sumie... wcale im się nie dziwię

No Tobie dogodzić! A tym prasowaniem to dobiłaś się kompletnie!
OdpowiedzUsuńPewnie, że najbardziej handel na tym korzysta, ale jak komuś miło, niechaj świętuje, nie widzę przeciwwskazań:-)
Jotka, ależ ja uwielbiam prasować :)
UsuńNo Cons nawet mi nie wspominaj o prasowaniu, bo ja to takie zaległości miałam, że góra się usypała, Kilimandżaro to przy niej pikuś ;)
OdpowiedzUsuńWalentynki, hmm ... Święto komercyjne przywiane ze Stanów, ale w zasadzie mi się podoba, to dla niektórych czas by na chwilę się zatrzymać i przypomnieć sobie o tej drugiej połowie, która pierze te majciochy, opuszcza deskę sedesową mrucząc pod nosem lub marudzi na zakupach, gdy mierzymy 23 bluzkę ;) W tym dniu jest wszystko takie sweet. Szkoda tylko, że towarzyszy mu dziś Popielec, bo romantyczna kolacja przy śledziku jakoś tak marnie brzmi.
Mnie od jakiegoś czasu męczy kaszel, więc przeprosiłam ślubnego, że mu nic nie kupię, bo na tą pogodę nie będę biegać po sklepach. No nic, zobaczymy jak on z tego wybrnie, bo ma wymówkę, że mnie chciał zabrać do kina, ale, że się nie da, bo zakłóciłabym swym kaszlem projekcje filmu ;)
I tak sobie siedzę przed laptopem, odwiedzając blogi zaprzyjaźnione, a że radio i TV wyłączone, to nic nie wiem o żadnych Walentynkach ;)
Gabuniu, dobiję Cię... mogłaś zamówić coś przez internet... ha!... ale może mąż na to nie wpadnie i właśnie teraz, przy świecach, kończycie śledzia w marynacie :)
UsuńNie no Cons jak możesz, tak myślałam o tym żeby coś zamówić, ale tak z tym zwlekałam, że potem się okazało, że już nie dotrze na czas, a poza tym ja z tych co to woli czasem dotknąć niźli tak w ciemno, nooooo .... kupić ;)
UsuńHa, ale pochwalę się, dostałam bukiecik róż od syna i taki mix od męża, trochę liście oblatują, ale nie będę wybrzydzać :)
O jak miło :) Zazdroszczę... tego bukieciku od syna przede wszystkim.
UsuńPowiem Ci Cons, że mnie mile zaskoczył, ma dwie kobiety, wiec kupuje dwa bukiety, dla mamy i dziewczyny ;) ja dostałam czerwone różyczki, a dziewczyna małe goździczki ;) też wcześniej starałam się i zawsze kupowałam synalkowi jakiś słodycz, bo Walentynki traktuję jako święto miłości, a nie tylko zakochanych ;)
UsuńFajnego masz syna. A takie traktowanie święta bardzo mi odpowiada. Tylko żebym za rok o tych słodkościach pamiętała ;)
UsuńCieszę się, że mogłam Ci przedstawić lepszą formę tego komercjalnego święta, bo nie ważne jaka miłość, czy matczyna, siostrzana, czy ogólnie do bliźniego ;) Ważne by kochać i być kochanym :)
UsuńW sumie to ja też powinnam czuć się poszkodowana, bo...nie mam z kim świętować ;)
OdpowiedzUsuńMój małżonek wymienił ze mną tylko wirtualne całusy i tyle. Jest daleko, daleko....
No to przybij piątkę :) Jakoś dobrniemy do jutra ;)
Usuń
OdpowiedzUsuńWoda i chleb. Ładnie. Bardzo mi się to Pani wyznanie spodobało.
Walentynki...no tak....
No coż, dla mnie to norma, bo w każdą środę tak poszczę.
Usuńdwie godziny prasowania przed świtem??? o nie.
OdpowiedzUsuńO tak :) Akurat wolę prasowanie od wycierania kurzów.
UsuńTo wszystko przez żelazko, deskę i to prasowanie. Potem się dziwić, że masz takie podejście ;)No przecież chyba nie jest aż tak źle?
OdpowiedzUsuńKochana, prasowanie mnie uspokaja, więc jest bardzo spoko :)
UsuńLubię prasować i lubię kawę z kardamonem.
OdpowiedzUsuńTereso,jak widzę dopiero tworzysz swój blog. Mam nadzieję, że dasz znać kiedy zapuścisz kotwicę :)
Usuńnooo, prasowanie, szczególnie białych koszul bladym świtem to jest to. chociaż oczywiście walentynki i dzień kobiet powinny być codziennie.
OdpowiedzUsuńMakrelo :) jestem jak najbardziej za codziennym świętowaniem :)
UsuńNiech sobie będą te Walentynki , a co tam.. jako "pretekst" dla tych co go potrzebują, albo dla tych nieśmiałych, żeby się odważyć im było łatwiej.. :)
OdpowiedzUsuńloonei
No właśnie Loonei, święte słowa.
Usuń