Dzisiaj będzie o fobii. Tej fobii, którą dopiero co u siebie odkryłam. Zdziwiłam się wielce, bo tyle lat przeżyłam i pojęcia o niej nie miałam. Hymm... a może to jest jak z uczuleniem, które nagle się pojawia znikąd i zmienia ci życie na zawsze. Boszszsz... ależ to zabrzmiało poważnie.
Post pomimo wszystko będzie mało poważny, bo gdyby był poważny, to bym już nie żyła... no i przede wszystkim bym o tym nie napisała. No!
Zaczęło się dość niewinnie.Jak już pisałam jakiś czas temu, zapragnęłam schudnąć i nawet poczyniłam w tym kierunku niejakie kroki. I nie było by w tym nic nadzwyczajnego, bo ileż z kobiet, dnia każdego, wyraża takie pragnienie? Hę ?Pewnie w kij.
Oznajmiam krótko. Sie nie udało.