Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życzenia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2025

Życzenia wykute w pamięci. Constans alians.

Nowy Rok zapukał do moich drzwi całkiem spokojnie. Nigdzie nie wybywaliśmy z chacjendy, nikt się też do nas nie zapowiedział. Większość dnia Małż spędził w lesie – wcielił się w rolę drwala, bo zabrakło materiału na dokończenie dachu altany. Muszę przyznać, że w tej kwestii jestem z niego dumna. Ale ile się przy tym najęczał, że ma dwóch synów, a o pomoc i tak musi prosić kolegę, to wiem tylko ja.

Wieczorem zasiedliśmy oboje przy stole zastawionym smakołykami i uskutecznialiśmy obopólne wycie do piosenek biesiadnych płynących z telewizora. Potem "skakaliśmy" po wszystkich sylwestrach świata. Tak na marginesie: Nobel temu, kto wymyślił pilota!

Przyznaję, czasami mieliśmy odmienne zdanie co do repertuaru, ale gdy kompromis był nieosiągalny, Małż po prostu wychodził na papierosa. To, że pali dość dużo, w takich momentach bywa zbawienne. Po tylu latach małżeństwa jakoś się jednak dogadujemy. Przynajmniej między sobą. Bo z dziećmi... cóż, bywa różnie.

Świąteczny kubeł zimnej wody

W Święta Małż znów odwalił taką manianę, że córka, która przyjechała z rodziną, o mało nie spakowała się już w pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Dostał po uszach tak, że japierdole... Ale najwyraźniej taki kubeł zimnej wody był mu potrzebny, żeby w końcu zrozumiał jedną rzecz: nawet małe dzieci pamiętają o wiele więcej, niż byśmy chcieli, a normę stanowi ogół, a nie margines.

Romantyk na miarę moich możliwości

I tak patrząc w dal... a konkretnie na wczorajszy dzień... przypomniało mi się, że miałam imieniny. Usilnie starałam się, by mój osobisty romantyk wpadł na to sam i "dopełnił obowiązku". W końcu jednak poległam i wyłożyłam kawę na ławę. Oto co usłyszałam:

— Dużo szczęścia i słodyczy, mąż ci życzy! — A coś więcej? — spytałam z nadzieją, że tym razem się postara. — Żebyś zawsze była zdrowa i taka piękna — dodał, przyciągając mnie do siebie i obejmując moją kibić.

Wszystkie życzenia, jakie kiedykolwiek od niego usłyszałam, wyglądają dokładnie TAK. Nieodmiennie. Jednakże niosą w sobie potężne przesłanie, do którego usilnie staram się stosować. No przecież ostatnio zupełnie odstawiłam słodycze... stąd ta wspomniana wyżej "kibić".



środa, 31 stycznia 2024

Na rozdrożu. Rubikon, czarna dziura i 35 lat wytrzymałości.


Wreszcie się doczekałam! Po blisko 34 latach w małżeńskim stadle, Małż przyniósł mi śniadanie do łóżka.

Co prawda nie zaserwował mi jajeczka na miękko w kieliszku z elegancko odkrojonym czubeczkiem. Nie było ciepłej grzanki z masełkiem w towarzystwie konfitury truskawkowej, ani croissanta prosto z pieca z puszystym kakao. No ludzie... tak to tylko w filmach. Chyba?

Mój Małż zdobył się na kanapki z dwóch nieco zeschniętych bułek „krajzerek” i szynki ukrojonej na swoją modłę – czyli grubo. Nie poskąpił jednak pomidora, którym szczodrze obłożył owe bułki. Do tego herbatka. No! Czyż życie nie jest piękne?

Zagadka z czarnej dziury

Pewnie niejeden z Was zada sobie pytanie: cóż takiego musiało się stać, że Małż zdobył się na taki wysiłek? Chciałabym opowiedzieć o tym krótko, ale się nie da. Zaręczam.

Wszystko zaczęło się od tego, że mój weekendowy imprezowicz ostatecznie przekroczył mój „Rubikon cierpliwości”. Klamka zapadła, odwrotu nie było... i tutaj pojawia się czarna dziura.

Powyższy wpis zaczął powstawać 8 stycznia 2023 roku. Nagle się urwał. Dziś, po ponad roku, kompletnie nie pamiętam, co on wtedy narozrabiał! Hymmm. Może to i dobrze? W morzu jego wyskoków akurat TEN utonął bezpowrotnie.

Refleksja nad gruzami

I tu pojawiają się pytania egzystencjalne:

  • Czy warto w ogóle pisać o takich problemach?

  • Nie lepiej po prostu zapomnieć?

  • Po co pielęgnować w sobie złość, wracając do niej w zapiskach?

Kurde no! Pomyślę o tym jutro.

Dziś za to kolejna rocznica za mną. TRZYDZIESTA PIĄTA!!! Akurat Moja Połówka była za granicą, więc przez telefon usłyszałam tylko: — No to wszystkiego najlepszego... i dzięki, że ze mną tyle wytrzymałaś.

I to by było na tyle.

sobota, 10 marca 2018

Diabłu świeczkę, a Bogu ogarek. Wzięte z zaskoczenia.


„Ku chwale ojczyzny, jeden dzień kobiety, cały rok mężczyzny” – jak mówi fraszka Sztaudyngera. I wiecie co? Nie zamierzam składać życzeń płci brzydkiej z okazji ich niedawnego święta, bo musiałabym to robić przez pozostałe 364 dni w roku. Choć przyznaję, Małżowi powiedziałam „wszystkiego najlepszego”, bo dopominał się jak głupi i nie chciał odłożyć słuchawki.

Jednak nie o nim dzisiaj mowa.

Mój Dzień Kobiet zaczął się o 5:23. Telefon. Patrzę: Młodszy. Myślę: „Oho, chce mamuni złożyć życzenia, zanim na dobre otworzę oczy”. A on? Zamiast wierszyka serwuje mi raport drogowy: „Mamo, uważaj, przede mną pięć aut wylądowało w rowie... taśmowo”. Sam ocalał. Odetchnęłam z ulgą. Pal licho kwiatki – taka troska o świcie jest o wiele ważniejsza.

Na marginesie dodam, że Starszy (zwany „Hubą”, bo jak się przyssie, to drąży) w ogóle nie zadzwonił. A jak się wczoraj dowiedziałam, sam dziesięć minut przed bratem wpadł w poślizg w tym samym miejscu. Na szczęście zapanował nad maszyną. I tak o!

W pracy dostałam trzy żółte różyczki – miło. W drodze powrotnej zajechałam do marketu. Widok mężczyzn z obłędem w oczach, nabywających pęki tulipanów za 5,99, był bezcenny. Pomyślałam sobie, że gdyby nie ten 8 marca, niejedna kobieta w ogóle nie doczekałaby się badyla od swojego partnera.

Sama zakupiłam trzy kremówki. Wiadomo – w Dzień Kobiet kalorie nie mają prawa przykleić się do damskiego ciała. To prawo fizyki. W domu czekały już tulipany od Młodszego i życzenia od Huby (o które musiałam się, rzecz jasna, dopomnieć).

Wieczorem wybrałam się na akademię. Dzieciaki z podstawówki – złoto! Skecze i piosenki naprawdę nas rozbawiły. Potem na scenę wkroczył chór męski. Pieśni Kiepury i Bodo sfałszowali tak wzorowo, że dostały dwa bisy i gromkie brawa.

Na koniec głos zabrał Burmistrz, a potem oddał mikrofon Proboszczowi. Burmistrz ufundował każdej z pań goździka i czekoladę (wiadomo, wybory w listopadzie), ale obecność księdza na typowo babskiej imprezie była co najmniej intrygująca. Jego przemówienia tradycyjnie nikt nie zrozumiał – widocznie w seminarium lekcje retoryki były fakultatywne.

Ale finał? Finał spowodował u mnie natychmiastowe rozprostowanie zwojów mózgowych. Zamiast „Sto lat”, usłyszałyśmy gromkie „Pod Twoją Obronę”. I wiecie co? Wszystkie babeczki wstały i zaczęły się modlić. A zaznaczam: żadna nie miała na sobie moherowego beretu


tu grzeliście ławę najczęściej

Etykiety

sanatorium problemy wycieczka budowa podróż praca zabawa zaskoczenie kolega morze mąż wyjazd Małż auto blog dylematy ksiądz pamięć przygoda rehabilitacja syn tańce wesele wizyta święta życzenia Konstancja altana argumenty blondynki choroba cud dom fachowcy goście imieniny integracja koleżanka kłótnia majster narodziny ogród początek powrót pragnienie propozycja rocznica rodzina siostry spostrzegawczość sprzątanie sylwester szczęście urodziny urzędnik wnuczęta zakupy zguba zima święto żona Nowy Rok Nowy Rok plan przygoda ogień apel awaria wycieczka morze koncert auto awaria holowanie sąsiad auto zakup akademia babcia autobus awans awaria bal bank bociek bunt cel cmentarz dach demencja deszcz działanie egoista film folklor gra gwara góra głos higiena historia impreza informacja. irytacja życie rodzinne spokój jazda kazanie kelnerka kierat kieszonka klucze kobieta kolacja walentynki koledzy koleżanki kolęda komplement komórka kolega podejrzenia kwiaty lekarz lód marzenia masarz masaż matka metoda miłość mróz mądrość ludowa mężczyzna nerwy niespodzianka niewdzięczność nowe miejsce nowy sprzęt odchudzanie święto zaskoczenie mąż odcinki odwyk uzależnienie słodycze ognisko pieszczoty plaża podarki pogoda pogoda operator sms córka poród Anioł pomoc pomyłka porada porządek sukienka pułapka ratunek postanowienie powiedzenia pozytywne postrzeganie świata pozytywne wnioski pośpiech prezent prośby przebranie przedwiośnie przemyślenia przeprosiny przyjazd pytania radość relacja remont rocznica śnieg zaskoczenie tajemnica proboszcz rozmowy rozterki rubikon rysa sanatorium koleżanki sanatorium masażysta pogoda fajfy flirt schemat siostry rodzina relaks blokada spełnienie spowiedź strata synowie szał szwagierka słońce pole truskawki pielenie opalanie. tatuś teleporada zdrowie lekarz zdumienie cud teściowa śmierć rocznica torebka traktor troska tęsknota uraz. wesele goście suknia zabawa wróżba wspomnienia wspomnienia sylwester święta wycieczka morze szaleństwo wyjaśnienie wyobraźnia zakochani zakupy ekologia wesele zdjęcia zdrowie zmiany znajomy zwierzęta zęby złość bezradność zdumienie ściana śmieci śniadanie święta prezenty zaskoczenie radość święta wypieki foremki wzrok komórka zaskoczenie źródła