"Wtedy dopiero warto brać się za pisanie, jeśli mamy odwagę napisać to, czego nie mielibyśmy odwagi powiedzieć" Emil Cioran.
niedziela, 20 maja 2018
Zdublowany Mareczek i odkryty ksiądz.
czwartek, 3 maja 2018
Idź w stronę światła. Przekażcie sobie znak pokoju.
Zanim jednak o Marku, muszę wspomnieć o naszym korytarzu. Do pokoi na pierwszym piętrze prowadzi ciemny tunel, na którego końcu majaczy wyjście awaryjne. Zanim fotokomórka łaskawie zapali światło, idziemy w stronę tego nikłego blasku na oślep. Czujemy się z Doronią, jakbyśmy co i raz zaliczały śmierć kliniczną. Czad!
Marek, nasz sąsiad, wpadł mi w oko już pierwszego dnia, gdy wieszał pranie na wspólnym balkonie. Byłyśmy pewne, że w tej „strefie małżeństw” jest z żoną, ale szybko wyprowadził nas z błędu. Wpadliśmy na siebie w tym naszym korytarzu-tunelu. — O, jak miło spotkać sąsiadkę — zagaił. — Tak sam sobie tu mieszkam i nie mam do kogo zagadać. Marek jestem.
I tak oto zadzierzgnęły się więzi. Przystojniak wpadał do nas często i gęsto, racząc nas opowieściami o swoim życiu. Gadał tyle, że rzadko dopuszczał nas do głosu. Jednak wieczorami znikał niczym kamfora. Pojawiał się dopiero po 22:00, gdy parkiet w kawiarence obok już ostygł.
Nie trzeba było Sherlocka Holmesa, by zorientować się, że nasz Casanova zaprasza do siebie coraz to nowe kuracjuszki. Co najciekawsze – zupełnie bez skrępowania spowiadał nam się ze swoich podbojów. Czułyśmy się z Dorotką jak w konfesjonale. Może chłopina po prostu musiał się wygadać? Albo po prostu pękał z dumy?
Tuż przed wyjazdem Marek przeszedł do konkretów i złożył mi „propozycję nie do odrzucenia” – zaproszenie do swojego pokoju. Oczywiście powiedziałam grzeczne senkju i gudnajt. Marek próbował jeszcze wyłudzić mój numer od Doroni, ale że same jeszcze nie zdążyłyśmy się wymienić namiarami, koleżanka go odprawiła z kwitkiem. Mnie osobiście o numer nie zapytał. Honorowy!
Pożegnaliśmy się zgodnie z bon-tonem i tyle go widziałam. Przynajmniej zostawił po sobie czystą spódniczkę kelnerki, co obiecał załatwić w recepcji. Dobre i to.
Aaaaaaa... już wiem, o czym będzie następny wpis! Notonara.
Ostatnio na tapecie
tu grzeliście ławę najczęściej
-
Pierwszy dzień wiosny 2018 roku przywitał mnie o 5:30 ślicznym słoneczkiem. Wesoło wyskoczyłam z łóżka... no, może „wesoło” to za dużo pow...