Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnuczęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnuczęta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 czerwca 2024

Kolejne narodziny zobowiązują do zmian. Spostrzegawczość Małża leży i kwiczy.

Od czego by tu dziś zacząć? Tyle się dzieje, że przestaję ogarniać rzeczywistość. Ostatnio, dajmy na to, zapomniałam o urodzinach mojej JEDYNEJ przyjaciółki. Spóźniłam się... no, nie o dzień czy dwa, lecz o równe trzydzieści dni. Wysmarowałam więc obszerny wiersz – pisany co prawda „częstochowskimi rymami”, aczkolwiek płynący prosto z głębin mojego zawstydzonego jestestwa. Ponieważ Reniaczek jest osobą wielkoduszną, zostało mi wybaczone. Ba! Dostałam nawet pochwałę mojej twórczości i zapewnienie, że warto było czekać cały miesiąc na takie życzenia. Odetchnęłam.

Trzecia żona dziadka

Ostatnio narodził się też mój trzeci wnuczek. Czyli, jak to się u nas na Podlasiu mawia: zostałam po raz trzeci „żoną dziadka”. Czwarta „żona” już majaczy na horyzoncie, bo w drodze kolejny chłopczyk. Oczywiście czuję się babcią pełną gębą i doceniam powagę tej funkcji, aczkolwiek absolutnie się do niej nie stosuję.

Mój Małż, gdy tylko narodził się drugi wnuk, postanowił zgolić wąsy, które nosił od wczesnej młodości. Zgolił je TERAZ – dokładnie wtedy, gdy zarost wrócił do mody. Podobno zrobił to, żeby się odmłodzić. Fakt, włosy na głowie ma jeszcze tylko szpakowate, ale wąsy były już zupełnie siwe. Oczywiście decyzji nie skonsultował ze mną.

Klątwa teścia

To był już drugi raz, kiedy pozbył się owego zarostu. Za pierwszym razem, gdy zobaczyłam go tak niespodziewanie bez wąsa, nie mogłam powstrzymać śmiechu. Wyglądał kropka w kropkę jak swój ojciec. Kiedy wieczorem w alkowie nachodziła go ochota na figle, dopadała mnie taka głupawka, że nie pytajcie... Miałam nieodparte wrażenie, że zamierzam TO robić z własnym teściem! Dopiero gdy wąsy odrosły, nasze pożycie małżeńskie wróciło do normy.

Teraz, gdy znów pojawił się „na gładko”, spytał, czy mi się podoba. No, spoko. Teść nie żyje od trzech lat, więc psychicznego bloku już nie mam. Jednak siostry męża nie mogą wyjść z podziwu, jak bardzo Małż upodobnił się do ojca. Cóż, genów nie wydłubiesz.

Wielka zmiana (której nikt nie widzi)

Będąc na fali zmian zapoczątkowanej przez wnuki, przy trzecim bobasie postanowiłam ściąć włosy. No, może raczej podciąć. Z długości do pasa przeszłam na taką do ramion. I dacie wiarę? Małż NIE ZAUWAŻYŁ! Ciekawa jestem, kiedy się zorientuje i czy w ogóle to nastąpi. Może gdybym ścięła się na zapałkę, coś by do niego dotarło? Ale nie zamierzam sprawdzać. Nie będę też robić o to dramy ani rozkładać faktu na czynniki pierwsze. Szkoda moich nerwów.

Co się wydarzy po narodzinach czwartego wnuczka? Sama jestem ciekawa. Strach się bać!


    



niedziela, 18 lutego 2024

Cuda na miarę potrzeb. Białe zęby, zamarznięte szyby i wnuk jako polisa OC

W połowie tygodnia wróciłam z podróży do córki. Spędziłam u nich ponad tydzień, a powód wyjazdu był, rzekłabym, "gryzący". Mój wyjazd dotyczył głównie zębów.

Człowiek żyje w błogiej nieświadomości: dba, myje, nitkuje, żuje oleje i myśli, że skoro nie boli, to wszystko jest okej. Nic bardziej mylnego – zwłaszcza gdy w rodzinie ma się dwóch stomatologów nastawionych (z powodu zboczenia zawodowego) na wnikliwą obserwację uzębienia bliższej i dalszej rodziny.

Bez efektu Zenka

Mój jedyny zięć i jego żona uznali, że trza poprawić, a konkretnie wyrównać, moje przednie uzębienie. Po tej propozycji natychmiast polazłam do lustra, by wpatrywać się w mankamenty moich „jedynek” i „dwójek”. Hymm. Nie były takie najgorsze, poprzedni dentyści naprawdę się starali. Niby widziałam jakieś niedociągnięcia, ale zdążyłam się do nich przyzwyczaić. Jestem jednak podatna na sugestie, więc zaufałam rodzinnym fachowcom.

Postawiłam tylko jeden warunek: nie mogą być tak białe jak u Zenka Martyniuka! Widok jego nowego „garnituru zębowego” w telewizji sprawił kiedyś, że moje brewki wystrzeliły do granicy włosów i przez długi czas nie chciały opaść.

Szczęście w nieszczęściu (i na zderzaku)

Pomiędzy kolejnymi wizytami w gabinecie zajmowałam się wnuczętami – głównie dwumiesięcznym maluchem, bo starszy braciszek spędzał czas w żłobku. O narodzinach tego młodszego dowiedziałam się, wychodząc wieczorem z pracy. Byłam tak podekscytowana, że cofając z parkingu, nagle poczułam... opór.

To „coś” okazało się ciemnym autem, które wyrosło jak spod ziemi. Przez zamarzniętą tylną szybę nie widziałam absolutnie nic. Z auta wyskoczył zdenerwowany młodzian (jak się okazało – w samochodzie teścia), a ja, zamiast bić się w pierś, zaczęłam mu... pokazywać zdjęcia nowonarodzonego wnuka. Musiałam wyglądać na solidnie pukniętą, bo perorowałam o swojej radości, zupełnie nie przejmując się zderzakiem.

I stał się cud! Po szczegółowych oględzinach okazało się, że pożyczone auto nie ma ani ryski. Swojego nie sprawdziłam do dziś. Wymieniliśmy się numerami, ale nikt nie zadzwonił. Właściciel widocznie uznał, że z babcią w amoku nie ma co zadzierać.

Notatka dla samej siebie: nie wsiadać za kółko po otrzymaniu TAKICH wiadomości! A dotrą do mnie jeszcze co najmniej dwa razy, bo rodzinka prężnie się rozrasta.

P.S. Dzisiejsza stomatologia i protetyka potrafią czynić istne cuda. Zaiste



tu grzeliście ławę najczęściej

Etykiety

sanatorium problemy wycieczka budowa podróż praca zabawa zaskoczenie kolega morze mąż wyjazd Małż auto blog dylematy ksiądz pamięć przygoda rehabilitacja syn tańce wesele wizyta święta życzenia Konstancja altana argumenty blondynki choroba cud dom fachowcy goście imieniny integracja koleżanka kłótnia majster narodziny ogród początek powrót pragnienie propozycja rocznica rodzina siostry spostrzegawczość sprzątanie sylwester szczęście urodziny urzędnik wnuczęta zakupy zguba zima święto żona Nowy Rok Nowy Rok plan przygoda ogień apel awaria wycieczka morze koncert auto awaria holowanie sąsiad auto zakup akademia babcia autobus awans awaria bal bank bociek bunt cel cmentarz dach demencja deszcz działanie egoista film folklor gra gwara góra głos higiena historia impreza informacja. irytacja życie rodzinne spokój jazda kazanie kelnerka kierat kieszonka klucze kobieta kolacja walentynki koledzy koleżanki kolęda komplement komórka kolega podejrzenia kwiaty lekarz lód marzenia masarz masaż matka metoda miłość mróz mądrość ludowa mężczyzna nerwy niespodzianka niewdzięczność nowe miejsce nowy sprzęt odchudzanie święto zaskoczenie mąż odcinki odwyk uzależnienie słodycze ognisko pieszczoty plaża podarki pogoda pogoda operator sms córka poród Anioł pomoc pomyłka porada porządek sukienka pułapka ratunek postanowienie powiedzenia pozytywne postrzeganie świata pozytywne wnioski pośpiech prezent prośby przebranie przedwiośnie przemyślenia przeprosiny przyjazd pytania radość relacja remont rocznica śnieg zaskoczenie tajemnica proboszcz rozmowy rozterki rubikon rysa sanatorium koleżanki sanatorium masażysta pogoda fajfy flirt schemat siostry rodzina relaks blokada spełnienie spowiedź strata synowie szał szwagierka słońce pole truskawki pielenie opalanie. tatuś teleporada zdrowie lekarz zdumienie cud teściowa śmierć rocznica torebka traktor troska tęsknota uraz. wesele goście suknia zabawa wróżba wspomnienia wspomnienia sylwester święta wycieczka morze szaleństwo wyjaśnienie wyobraźnia zakochani zakupy ekologia wesele zdjęcia zdrowie zmiany znajomy zwierzęta zęby złość bezradność zdumienie ściana śmieci śniadanie święta prezenty zaskoczenie radość święta wypieki foremki wzrok komórka zaskoczenie źródła