środa, 18 listopada 2020

Wyzwolona z okowów połaczeń o każdej porze.

Smycz mi się zepsuła. Jeszcze wieczorem działała normalnie, a rano zgłupiała dokumentnie. Kiedy chciałam odblokować, zaczęła sama wybierać pin... i jakieś numery... może na Kajmany ?...chu..r to wie... i przeliczała pierwiastki... i data przeskoczyła na pierwszego stycznia.. i godzina... i tapeta. Moje brewki symultanicznie uniosły się ze zdziwieniem. Niemo patrzyłam na to, co się dzieje z moją komórka. 

czwartek, 12 listopada 2020

Watykańska waluta w teleporadzie.

Nie do wiary, jaka jest moja siła przyciągania. Wczoraj pomyślałam, że od wiosny nie bolał mnie kręgosłup, a dziś... taaaaadaaaam. Od rana kłucie po obu stronach. Gdybym tak potrafiła do siebie przyciągnąć inne rzeczy ( wzdech) 

poniedziałek, 9 listopada 2020

Cukromanka na odwyku.

 Wczoraj postanowiłam... od jutra ograniczam spożywanie tego, co idzie w dupę, a nie w cycki. Czyli wszystkie transy i inne oleje szczodrze dodawane do wszelakich smakołyków spożywanych podczas czasu na relaks, gdy oto z rozkoszą siorbię kawę bez cukru i zagryzam wafelkiem z cukrem. Ale że to odchudzanie miało zacząć się OD JUTRA, to polazłam do kuchni i usmażyłam sobie pestki w karmelu. Bo wszystko inne zostało skonsumowane, a mnie tak ssało, no tak ssało... że się nawpychałam tych pestek, aż mnie zemdliło. A rano dopadł mnie moralniak, i było nie halo.

niedziela, 8 listopada 2020

Deficyt cierpliwości.

Uffff.Nie ma to jak na starych śmieciach. Wreszcie TU dotarłam. Podgarniałam pajęczyny i zdumiał mnie nowym panel blogowy. No nie powalił mnie na kolana. No nie. Pewnie dlatego, że w pewnym wieku jakoś tak trudniej przyzwyczaić się do nowości. A bo to dopiero co załapałaś obsługę, a tu jeb...już serwują  nowości, choć wcale o to nie prosiłaś. Dobra, dobra, Znam te powiedzenie, kto stoi w miejscu,ten się cofa. A może ja chcę być cofnięta? Hęęę? 

niedziela, 19 lipca 2020

Czy to sen, czy jawa ?

Zamknij oczy Kochany. I pomyśl o mnie. O tym, że pukanie do drzwi, które słyszysz właśnie w tym momencie, zwiastuje, iż za nimi stoję. I czekam Przekręcasz klucz i wpuszczasz mnie do swego świata, gdzieś tam, setki kilometrów ode mnie.
 Rzucam się tobie w ramiona, i całuję... twoje usta... twoje oczy... twoje włosy. Czy moje gorące pocałunki są w stanie wyrazić, jak bardzo tęskniłam, jak bardzo pragnęłam przytulić się do ciebie? Zdejmujesz mi płaszcz. Zaskoczenie, jakie maluje się na twojej twarzy, jest bezcenne. Przecież nie mogłeś się spodziewać, że pod nim, ubrana jestem tylko w bieliznę i pończochy. Uśmiechasz się i już wiem... podoba ci się mój strój.

czwartek, 16 lipca 2020

Atak wirusa remontowego. Ogrodowe wyjście awaryjne.

Kochani, donoszę wszem i wobec, że ciągle jeszcze, ani ja, ani moje otoczenie, nie doświadczyło ataku szalejącego Koronawirusa. Jednakże mam świadomość, iż wcześniej, czy później dotrze on i do mojej oazy... chciało by się napisać " spokoju".
 Taaaaaaa. Spokój to ja miałam przed rozbudową domu.

czwartek, 26 marca 2020

Zaktualizowane postanowienie.

Ufff... No to w końcu tu dotarłam. Pierwszy raz w dwóch dwudziestkach. Wypadało by pochwalić się jakimiś błyskotliwymi postanowieniami noworocznymi... nooooo... ale kto czeka, ten się nie doczeka, bo nie mam takowych. Wiem, wiem, jestem mało ambitna, bo jak to tak, nie mieć ŻA DN YCH? Nawet takich maluniuńkich ? Powiem krótko, postanowienia noworoczne mnie wkurwiają, bo wypadało by się z nich wywiązywać i chwalić się pod koniec roku, iż się udało zrealizować punkt po punkcie. Wow! A u mnie nikt tak nie zakrzyknie. No i spoko. Nie czekam, więc nie wpadam w dół, gdy się nie uda. Zresztą i bez tego zaliczam różnorakie doły.

czwartek, 5 grudnia 2019

Prawy do lewego. Nowy rodzaj hamowania.

Taaaaaa... a jednak!
Moje przeczucie nie było bezpodstawne. Wykonałam kolejny pomiar, kolejnego dnia. No tak. Na liczniku widniała dwójka i ÓSEMKA, a nie ZERO. Szlak!!
Listopadowe postanowienie noworoczne.... udać się do optyka po silniejsze szkła!
Ta różnica wytrąciła mnie jakby z równowagi, ale tylko na chwilę. Wcześniej pochwaliłam się całej rodzince, o znalezieniu tak krótkiej drogi. Teraz, ze spuszczoną głową, powiedziałam o pomyłce wyłącznie Małżowi. Jednakże nie zdołałam nawiązać z nim więzi emocjonalnej, gdyż śledził w tivi serial o księdzu... albo o policjantach... albo o ratownikach. Nie wiem, bo nie wnikałam.

sobota, 30 listopada 2019

O korkach, przecieraniu szlaków i kurzej ślepocie.

Uuuuuu... tyle czasu blogowej absencji, a tu wpis za wpisem. Normalnie mogłabym napisać, że sama siebie nie poznaje, ale toż to byłoby wierutne kłamstwo, bo przecież  kocham opisywać swoje nudne życie, bo jak po jakimś czasie wracam do zapisków to mam taką radochę, no taką ... - Jesuskubrodaty!
Taaaaaaa...Tak se myślę, że to ma jednak jeszcze głębszy sens... No bo dajmy na to, w jakimś szczególnym momencie, całe moje życie stanie mi przed oczyma iiiiii.... zonk... nie będzie co oglądać. A tak zajrzę na blog i.... taaaaadaaammm!  Jednak coś tam się działo... ba!... coś tam nawet przeżyłam.Wiem, wiem ....wnioski są obezwładniające.
Dziś będzie o ( patrz w tytule )

wtorek, 26 listopada 2019

Ni widu, ni słychu. Życiowa errata.

Boszszszsz... co za emocje. Powieka mi  lata, choć nie mam pojęcia dlaczego denerwuję się czymś, na co JUŻ nie mam wpływu.Hymmm... Może jakiś sprytny haker zdołał by odzyskać fotki z przed dwóch lat? Ale czy ja wiem? Były na poczcie, a teraz ich nie ma. Amba Fatima. Zupełnie nie pamiętam, bym je usuwała. Gdybym piła, czy chociażby jarała, to byłoby to jednak jakieś usprawiedliwienie. A tak? A najbardziej to żałuję zdjęć z wypadu do Władysławowa, wszak młodsza nie będę i szczuplejsza pewnie też nie. Ech. A fotki były takie hoooot. Doprawdy.  Ja z Reniaczkiem, niczym modelki z topmodl .Szkoda.

Ostatnio na tapecie

Wyzwolona z okowów połaczeń o każdej porze.

tu grzeliście ławę najczęściej