piątek, 25 maja 2018

Jaki region, tak góra. Bo kto, jak nie ja?

No i wróciłam. Mogłabym napisać... do szarej rzeczywistości... ale jaka ona tam szara. Jak wyjeżdżałam, to wszystko było jeszcze w pączkach, a teraz klękajcie narody. Soczyście zielono. A mnie na usta ciśnie się coś o wiele bardziej soczystego. WAMAĆ!!! Chwasty zdążyły opanować całą przestrzeń wypoczynkową. Najchętniej to bym rozstawiła w ogrodzie namiot i w nim zamieszkała. Wychodziła bym tylko by porządkować ogród. No właśnie. Tylko  OGRÓD a nie WAMAĆ !!! całą zapuszczoną hacjendę.
Pierwotnie miałam dziś opisać podróż do i z sanatorium, ale może innym razem, choć wiem, że to będzie musztarda po obiedzie. Kij tam. Mój blog, mój rozkład.


Fakt, jeszcze jak byłam na wylocie ze Szklarskiej, Małż mnie zachęcał do powrotu słowami...
- Wracaj, TWÓJ mop już na ciebie w drzwiach czeka.
( "mój", ponieważ przed wyjazdem zakupiłam taki obrotowy i cieszyłam się jak głupia, nie w samotności, a na łonie rodziny...tak że tego...  )
 Naiwnie wierzyłam, że nie może być AŻ tak źle. Otóż było. Moi Rozgarnięci Inaczej, podczas rozwalania dachu i komina, nie zamknęli okien. Jak wróciłam, to tylko wytarłam na stoliku kółko pod filiżankę z kawą, rozdarłam opakowanie czekolady Studenckiej, położyłam nogi na zakurzony puf i stwierdziłam
- PIERDOLE NIE SPRZĄTAM!! Z brudu jeszcze nikt się nie zesrał. 
Rano Rewolucjonistka gdzieś znikła i pojawiła PPD. O MA TKOOOO, jak ja sprzątałam. Normalnie jak bym walczyła o złotą ścierę. W końcu przez trzy tygodnie się wybyczłam w górach, więc pokłady energii siakie takie posiadam.Tak? No.
Teraz jest w miarę.
Patrzę na GÓRĘ prasowania i oddycham do torebki. Taaaaa.
Jednak  z GÓR, to wolałam Szrenicę.... wzdech.


16 komentarzy:

  1. Jak ja Cię rozumiem! gdy mąż remontował łazienkę, bałam się wracać z pracy. Najpierw sprzątałam codziennie, potem wycierałam tylko blaty, na których się jadło, a pod koniec poddałam się i jadłam w powietrzu.
    Mam nadzieję, że w czasie tańca z mopem nie poszły w diabły efekty sanatoryjnego byczenia się?
    Nie cierpię remontów, a musimy odświeżyć tzw.salon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadanie w powietrzu musiało być niezłą ekwilibrystyką ;) "Odświeżanie" brzmi jednak tak niewinnie.

      Usuń
  2. Ech bo romantyczna historia wszelakich rewolucji jasno dowodzi, że prędzej czy później zawsze upadają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak tak Linka. Jednak jestem mięciochem i nie nadaje się na rewolucjonistkę :(

      Usuń
  3. Może chcą cię zniechęcić do wyjazdów ;)

    Przykro mi z powodu wychowanek :(
    loonei

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loonei, jak się połknęło sanatoryjnego bakcyla, to żadne zabiegi go nie zniszczą :) Co do moich kochanych koteczek... jak otrząsnę się ze straty, to napiszę co i jak... teraz jeszcze za bardzo boli :(

      Usuń
  4. Ja myślę, że gdybym ja opuściła hacjendę, też mogłabym takie kółka maziać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na takie góry jest niezawodny sposób. Należy je przekładać z miejsca na miejsce. Z doświadczenia wiem, że z czasem maleją

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko... to teraz mi to mówisz? A ja każdego dnia, po dwie godziny z mego życia poświęciłam na to, żeby góra zniknęła :)

      Usuń
    2. Dwie godziny? To pagórek najwyżej był.

      Usuń
  6. Dla mnie sprzątanie to niekończąca się historia...Niestety, a jak wraca się po urlopie to ja nie wiem, kto brudził a w domu, jak nikogo nie było? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak jesteś na urlopie, to brud z nudów się odkłada... jak tłuszcz na pośladach ;)

      Usuń
  7. O juz wyobrażam sobie, jak ten mop się za Toba stęsknił. ;) .

    OdpowiedzUsuń
  8. hORROR JAKIŚ! A nie możesz poudawać, że ci w krzyżu trzasło? Dużo przyjemniej jest dyrygować robotą z kanapy:-/0

    OdpowiedzUsuń

"To czy człowiek jest inteligentny poznaje się po jego odpowie-dziach. To czy jest mądry, po pytaniach."- Naguib Mahfouz

Ostatnio na tapecie

Jaki region, tak góra. Bo kto, jak nie ja?

tu grzeliście ławę najczęściej