sobota, 28 lutego 2026

Od kurzych zawałów, po rosyjskie traktory. Tajemnica rajstop teściowej.

Może jeśli podsumuję ubiegłą zimę, to ona w końcu zrozumie aluzję i sobie pójdzie? Choć luty to jeszcze nie czas na pewność – jak mawiali starzy ludzie: „W marcu nawet źródełko potrafi zamarznąć”.

Dziś jednak za oknem jeden stopień na plusie, a to już coś! Sikorki ćwierkają, a koty nie mogą sobie znaleźć miejsca w domu. Choć wszystkie wysterylizowane, to natury przecież się nie wytnie. Obecnie mam ich „tylko” trzy, choć pierwotnie było dwanaście. Los bywa brutalny – kilka zginęło pod kołami aut, a Mini odeszła na moich oczach. Ot, szła, przewróciła się i koniec. Może zawał?

Zresztą, zawały w moim gospodarstwie to niemal tradycja. Pamiętam taką jedną kurę-tłuściochę. Gdy sypałam ziarno w sadku, tak bardzo chciała być pierwsza przy korycie, że dobiegła, wierzgnęła parę razy nogami i wyzionęła ducha. Skończyła w rosole. Sami z mężem nie mamy serca do uśmiercania inwentarza, ale starsza sąsiadka, która akurat zajrzała przez płot, nie miała takich dylematów.

„Taka gruba kura... szkoda, żeby się zmarnowała!” – skwitowała krótko.

I miała rację. Przynajmniej wiedziałam, co jem, w przeciwieństwie do drobiu ze sklepu. Młodzi, którzy wtedy jeszcze z nami mieszkali, na rosół nawet nie spojrzeli. Woleli warzywa z marketu, bo nasze, ekologiczne, były według nich „na bank obszczane przez koty”.

Skoro już o ekologii mowa, to w ubiegłą sobotę mąż znów odpalił wędzarnię. Przerobiliśmy ponad 16 kg mięsa, a kolega dorzucił jeszcze kilka swoich kawałków. Mój „nadworny masarz” dreptał przy ogniu ponad pięć godzin.

Doszło przy tym do ciekawego odkrycia naukowego. Nasze mięso, zapakowane w profesjonalne siateczki, uwędziło się błyskawicznie. Szynki kolegi, tradycyjnie upchnięte w... rajstopy, ani drgnęły. Mąż biegał z termometrem, mierzył, sprawdzał i nic – nasze grube sztuki gotowe, a jego cieniutkie kawałki wciąż surowe. Wykorzystując swoje doświadczenie w temacie „den”, postawiłam trafną diagnozę.

Primo! To musiały być rajtuzy zimowe.

Secundo! Splot był tak gęsty, że nie dopuszczał ciepła do środka.

Właściciel wędzonki nie potrafił nic wyjaśnić, bo za logistykę opakowaniową odpowiadała teściowa. On tylko dowiózł towar.

Wisienką na torcie zimowych wydarzeń jest nowy zakup męża: traktor. Nie żaden lśniący „New Holland”, ale poczciwy ruski „papaj” (tak się u nas mówi na te wynalazki). Mąż argumentował krótko:

„W końcu nie będę musiał czapkować przed sąsiadami, żeby pojechać do własnego lasu po opał”.

Teraz szuka do niego fury. Patrzę na te jego poczynania i zastanawiam się, czy to nie kryzys wieku średniego? Inni faceci kupują sportowe Mustangi, a on zainwestował w rosyjską myśl techniczną. Ale wiecie co? Cieszę się razem z nim. Spełnia chłopak marzenia, a ja ubiłam przy tym świetny interes. Kiedyś postawiłam warunek: zgodzę się na traktor, jeśli on rzuci palenie.

I co? Nie pali! Na dodatek w ramach postu odstawił browar. Jak na jedną osobę, to chyba aż za dużo szczęścia naraz.

niedziela, 1 lutego 2026

Wolnoć Tomku w swoim domku. Oby do wiosny.

Ostatnie mrozy zmusiły mnie do wytoczenia ciężkiej artylerii z poddasza. Wyciągnęłam kożuch rodem z PRL-u. Prawdziwy zabytek – kupiłam go jeszcze jako panna, a ostatni raz miałam na sobie w ubiegłym wieku, będąc w ciąży z córką. Tyle lat czekał na swój wielki powrót i w końcu się doczekał! Moda na kożuchy wróciła w samą porę, bo przy -20°C był jedynym ratunkiem podczas mszy w naszym wychłodzonym kościele.

Kulig pod wysokim napięciem

W ubiegłym tygodniu, ulegając namowom koleżanki z ADHD, daliśmy się wciągnąć w kulig. Mróz może i nieco odpuścił, ale wiatr nadrabiał za dwóch. Wypizgało nas do gołej kości. Przez trzy godziny dzielnie trwałam przy ognisku, stosując technikę „na okrętkę”: najpierw smażyłam przód, a potem szybki obrót o 180 stopni, żeby ratować tyły przed odmrożeniem.

Specjały z ogniska – kiełbaski, bigos i grochówka – wymagały tempa godnego mistrzów świata. Jeśli nie zjadłeś w minutę, danie zamarzało w plastikowej miseczce w oka mgnieniu. Mąż, jako strateg, postawił na rozgrzewanie wewnętrzne lokalnym trunkiem wysokoprocentowym.

Retrospekcja: Wigilia pod znakiem wędzarni

Wróćmy jednak do końcówki roku. 24 grudnia termometr pokazał -13°C. Zanim wyjechałam z domu, musiałam stoczyć walkę z lodem na szybie. Na pasterkę o 22:00 pojechałam sama, bo moją drugą połowę dopadły dreszcze i ogólne rozbicie.

Nic dziwnego – dzień wcześniej Małż dokonał czynu heroicznego. Wędził kiełbasę we własnoręcznie postawionej wędzarni! Tak, po altanie przyszedł czas na architekturę mięsną. Z pomocą sąsiada (który w temacie ma nieco większe pojęcie) stworzył wyrób prima sort. Potem, jak to on, obdarował nią pół rodziny i wszystkich sąsiadów. Umie się chwalić, ale trzeba mu oddać – skąpy nie jest.

Błogi chillout i rodzinne roszady

Dla mnie te Święta były definicją spokoju. Po latach „skakania” nad całą familią, wreszcie przeżyłam je tak, jak lubię – bez spiny. Mąż co prawda trochę marudził, że „mamy trójkę dzieci, a tacy samotni”, bo nie miał z kim pić, ale przecież Wigilia była u nas!

  • Starszy syn z rodziną spóźnił się tylko pół godziny (sukces!).

  • Synowa wsparła stół pierogami i kapustą.

  • Resztę przygotowałam sama, korzystając z faktu, że 24 grudnia był już ustawowo wolny.

Z młodszym synem i synową opłatkiem podzieliliśmy się kilka dni wcześniej. Małż wprawdzie życzenia złożył, ale wciąż pamięta te parę słów za dużo, które padły z jej ust przed ich wyprowadzką. No cóż, natura nie wybiera, a pamięć bywa długa.

Nowy Rok, nowa ja

Sylwester zaskoczył nas syberyjskim mrozem (-20°C) i śnieżycą, ale nie daliśmy się pogodzie. Bawiliśmy się w kameralnym gronie w „wypasionej” zagrodzie nieopodal. Choć bilety tanie nie były, inicjatywa wyszła od Małża, więc nie oponowałam. Wróciliśmy o 4 nad ranem, a cały Nowy Rok spędziliśmy w piżamach. To jest właśnie luksus życia z tylko trzema kotami!

A na koniec „news” z ostatniej chwili: od marca zmieniam stanowisko na lżejsze! Godziny będą ludzkie, praca przyjemniejsza... Jaram się tym jak czarownica na stosie!





tu grzeliście ławę najczęściej

Etykiety

sanatorium problemy wycieczka budowa podróż praca zabawa zaskoczenie kolega morze mąż wyjazd Małż auto blog dylematy ksiądz pamięć przygoda rehabilitacja syn tańce wesele wizyta święta życzenia Konstancja altana argumenty blondynki choroba cud dom fachowcy goście imieniny integracja koleżanka kłótnia majster narodziny ogród początek powrót pragnienie propozycja rocznica rodzina siostry spostrzegawczość sprzątanie sylwester szczęście urodziny urzędnik wnuczęta zakupy zguba zima święto żona Nowy Rok Nowy Rok plan przygoda ogień apel awaria wycieczka morze koncert auto awaria holowanie sąsiad auto zakup akademia babcia autobus awans awaria bal bank bociek bunt cel cmentarz dach demencja deszcz działanie egoista film folklor gra gwara góra głos higiena historia impreza informacja. irytacja życie rodzinne spokój jazda kazanie kelnerka kierat kieszonka klucze kobieta kolacja walentynki koledzy koleżanki kolęda komplement komórka kolega podejrzenia kwiaty lekarz lód marzenia masarz masaż matka metoda miłość mróz mądrość ludowa mężczyzna nerwy niespodzianka niewdzięczność nowe miejsce nowy sprzęt odchudzanie święto zaskoczenie mąż odcinki odwyk uzależnienie słodycze ognisko pieszczoty plaża podarki pogoda pogoda operator sms córka poród Anioł pomoc pomyłka porada porządek sukienka pułapka ratunek postanowienie powiedzenia pozytywne postrzeganie świata pozytywne wnioski pośpiech prezent prośby przebranie przedwiośnie przemyślenia przeprosiny przyjazd pytania radość relacja remont rocznica śnieg zaskoczenie tajemnica proboszcz rozmowy rozterki rubikon rysa sanatorium koleżanki sanatorium masażysta pogoda fajfy flirt schemat siostry rodzina relaks blokada spełnienie spowiedź strata synowie szał szwagierka słońce pole truskawki pielenie opalanie. tatuś teleporada zdrowie lekarz zdumienie cud teściowa śmierć rocznica torebka traktor troska tęsknota uraz. wesele goście suknia zabawa wróżba wspomnienia wspomnienia sylwester święta wycieczka morze szaleństwo wyjaśnienie wyobraźnia zakochani zakupy ekologia wesele zdjęcia zdrowie zmiany znajomy zwierzęta zęby złość bezradność zdumienie ściana śmieci śniadanie święta prezenty zaskoczenie radość święta wypieki foremki wzrok komórka zaskoczenie źródła