Od razu, bez wstępu, przechodzę do rzeczy, bo tutaj net raz jest, a pięć razy go nie ma. Rzecz dotyczy balu przebierańców, który odbył się ostatnio w naszym sanatorium. Wiedząc o nim wcześniej, poprosiłam córkę, by przywiozła mi przebranie z domu. Postanowiłam być oryginalna i nie korzystać z wypożyczalni u obrotnego przewodnika.
Zanim jednak nastał wieczór, moja latorośl zapragnęła zwiedzić okolicę. Poleźliśmy więc wszędzie: na punkty widokowe, do wodospadu i do muzeum.
Swoją drogą, muszę wspomnieć o „zdolnościach” tutejszych kuracjuszy. Poprosiłam jednego o fotkę na tle pięknej panoramy. Gość tak „opanował” mój telefon, że zamiast widoków, w galerii znalazłam... trzy portrety jego własnej twarzy. Tak że tego. Zbaraniałam totalnie.
Wróciłam do pokoju wykończona, marząc tylko o wyciągnięciu nóg. Ale zabawa już trwała! Ostatkiem sił wbiłam się w polarowy kombinezon w paski, zawiązałam na głowie dwa węzły imitujące uszy, domalowałam rzęsy, czarny nosek i – jak na zebrę przystało – pogalopowałam na salę.
Wpadam przez drzwi, słyszę gromkie brawa i... staję jak wryta. Na parkiecie widzę:
Cygankę,
Panią Wiosnę,
Kobietę w wianku z mleczów. I to by było na tyle. Cztery przebrania na cały turnus! Co za żenada.
Wycofać się nie było jak, bo w drzwiach stał tłum gapiów. Skoro już zrobiłam z siebie pośmiewisko, postanowiłam iść za ciosem. Podczas prezentacji wypaliłam prosto z mostu: — Uciekłam z ZOO we Wrocławiu! Szukam lwa, który mógłby mnie schrupać, ale widzę tu same osiołki...
Błyskotliwość osiągnęła apogeum, a sala ryczała ze śmiechu. Zebra pokazała pazur (albo raczej kopyto).
Wygrała Pani Wiosna, co wzbudziło ogólne podejrzenie o korupcję w kręgach sędziowskich. Ja zajęłam zaszczytne drugie miejsce. Nagroda? Drink sponsorowany przez dyrekcję i obietnica dyplomu na koniec turnusu. Czad!
Dobra strona tego wszystkiego? Nie muszę się już nikomu przedstawiać. Wszyscy wiedzą, kim jest ta wariatka w pasach.
Zebra rządzi!!!
Super to wymyśliłaś. Lubię takie szaleństwa. :) .
OdpowiedzUsuńTereso,ilu ludzi zrobiło ze mną selfi, to nie zliczę. A gdzie to później wypłynie, to pojęcia nie mam. Ale przecież raz się żyje :)
UsuńI poco Ci lew. Zebra rządzi i to najważniejsze. :) Gdyby to było w Italii przebierańców byłoby cały parkiet a tylko parę osób bez kostiumów. A pomysł doskonały tylko naród smętny. Buziaki
OdpowiedzUsuńOczywiście że ponic, ale wiesz Luciu, o czymś trzeba było mówić, by publika miała radochę. Oczywiście wygarnęłam wszystkim, że są smutasami, bo się nie przebrali. Może dało to komuś do myślenia?
UsuńO zdradziecki naród, tylko 4 przebrania? Powinny być 4 pierwsze miejsca i nagroda lepsza!
OdpowiedzUsuńJotka, masz całkowitą rację. Tak właśnie powinno być. A z drinków powinniśmy się cieszyć, bo w turnieju ping- ponga zwycięzcy dostali jedynie dyplomy.
UsuńTak czy inaczej - wspomnienia pozostaną na długo.
OdpowiedzUsuń:-)
Oj tak Stokrotko, oj tak :)
OdpowiedzUsuń