Pierwszy dzień wiosny 2018 roku przywitał mnie o 5:30 ślicznym słoneczkiem. Wesoło wyskoczyłam z łóżka... no, może „wesoło” to za dużo powiedziane, biorąc pod uwagę, że moja czterokilowa kotka Frużelina wykonała precyzyjny desant prosto na mój brzuch. Po takim skoku wnętrzności dostają szoku i chcą się wydostać „natentychmiast”. Dlatego ZAWSZE wyskakuję z pościeli bez ociągania. Czasami nawet nie zdążę wsunąć stóp w bambosze (boszszszsz... jak ja kocham to słowo!).
Po porannej gimnastyce czas na catering. Zawsze zdumiewa mnie technika wylizywania galaretki z mięsnych kawałków – dopiero po tym zabiegu reszta zostaje łaskawie zjedzona. Czy moje „dziewczyny” zostawiają sobie najlepsze na koniec? Kto wie.
Mam wolne środy. Taka „sobota w środku tygodnia” to mega pomysł i wreszcie udało mi się to wynegocjować. Jest tylko jedno „ale”: moje kotełki zupełnie nie mogą się połapać w grafiku. Budzą mnie o tej zajebiście wczesnej godzinie w każdy dzień wolny, święta i niedziele. No cóż, w pewnym wieku szkoda życia na spanie.
Przed szóstą wylazłam wystawić kosz. Wiatr znad rzeki smagnął mnie tak, że musiałam wrócić do hacjendy po pełny rynsztunek: czapkę, rękawiczki, trzewiczki i kurtkę. Wystachałam worki, ignorując protesty mojego układu nośnego, i wyszczerzyłam się do słońca. Zaraz jednak zamknęłam usta, bo mróz natychmiast otulił mi zęby lodową warstewką.
Zamiast do ciepła, polazłam do ogrodu. Dostrzegłam opakowanie po czipsach w żywopłocie. Godzinę spędziłam na drabinie, wyciągając śmiecia z wnętrza trzymetrowego ligustru. Z tej wysokości odkryłam kolejne skarby i ostatecznie uzbierałam cały worek odpadków. Przy takich połaciach terenu nie ma zmiłuj!
O siódmej, gdy już marzyłam o powrocie do domowego ogniska, nagle wyrósł przede mną chłop z łopatą. Przestraszyłam się tak, że gdybym mogła, to bym jajko zniosła! A on do mnie: — A gdzie pulpa? — Co? — spytałam bez kapki bontonu. — No pulpa! Jak mamy budować bez żwiru?
Wtedy nastąpiło olśnienie: Budowlańcy! Przyjechali stawiać ściany na fundamentach wylanych jeszcze w listopadzie. Telefon do Wyjechanego (który też był w szoku), kilka szybkich akcji i żwir wylądował przed jałowcami.
Bilans dnia: W ciągu ośmiu godzin postawili pół domu. Szok. Okazuje się, że wiosną można być zaskoczonym nie tylko przez zimę, ale i przez ekipę budowlaną, która faktycznie bierze się do roboty!

Środę też bym chciała wolną, bardzo! Żeby o 6 rano po ogrodzie za śmieciami latać?
OdpowiedzUsuńA ta pulpa to Wasza, znaczy na Waszą budowę?
Jotko, całą zimę nie zaglądałam do ogrodu... a jestem ogrodowe zwierze. Jak tylko postawiłam w nim stopę, to po prostu musiałam coś porobić. A że chwasty jeszcze nie wylazły, to poszłam na łatwiznę i pozbierałam śmieci.
UsuńOwszem nasza, i pulpa i jałowce i budowa.
Ale Ci dobrze! Ja specjalnie sobie na środy biorę mało pracy, bo o wolnym raczej mogę pomarzyć! A na budowlańców to chyba porządnych trafiłaś, skoro przychodzą sami, bez proszenia się!
OdpowiedzUsuńJaka mądra dziewczynka :)Jest to co prawda namiastka wolnego, ale dobre i to.
UsuńCo do budowlańców... nie będę ich chwalić przed skończeniem, bo jeszcze zapeszę ;)
Nie dość, że wolne, to jeszcze fajne przybycia. Super środę miałaś.
OdpowiedzUsuńW następną uważaj, żeby Cię inna niespodzianka nie spotkała, wszak to środa....... hihihihihi
Tak Tereso, środy są super! :)
UsuńMój kot mnie teraz budzi CODZIENNIE między 3 a 5 bo na dwór chce...
OdpowiedzUsuńMarzec... trzeba to jakoś przeczekać :(
Usuńeee... on wykastrowany to nie dlatego....po prostu się zachwyca wolnością :)
Usuńmari :)
A to Ty Mari :) Niech się zachwyca, chociaż to mu zostało ;)
Usuńto taka środa, jak Mikołaj w drugiej połowie marca i całkiem niedługo przed kicającym zającem ;)
OdpowiedzUsuńDokładnie Maakrelo :)
UsuńPiekna środa mimo ze zrobiło mi się zimno. A już porządki przy takiej temperaturze i godzinie. Pełny mój podziw masz.:)!
OdpowiedzUsuńWiesz Luciu, ja już nie mogę doczekać się "rycia ogrodowego" Jak tak patrzę u Ciebie na wiosnę w rozkwicie, to mi powieka z zazdrości lata :)
Usuńno ja od dwóch dni rano wyglądam przez okno a tam snieg no wiosna gdzie ty jesteś
OdpowiedzUsuńMoże czeka na Lato, bo nie chce marznąć ? :D
UsuńFirma Linka&Linka chętnie Ci maźnie na nowej ścianie jakiś fresk, czy innych Obcych :D
OdpowiedzUsuńLinka, robisz po prowincjach także? Bo wiesz, jeszcze nie zdecydowałam się na konkretną elewację... hymm.. taki polski Bangsy?.. kusisz kobieto. :D
UsuńZe mnie nie Banksy a popierdółka najwyżej, koślawego lewka ewentualnie mogę zrobić ;)
Usuńeeee... to może lepiej żubra?... za daleko pada lewek od Podlasia, a tak to wiesz, będzie bardziej tematycznie do Natura 2000, w której się od kilkunastu lat pławię :)
UsuńWujek Google powiedział, że z pulpy robi się dżemy i powidła. Co Wy tam budujecie? Chatkę - pułapkę dla Jasia i Małgosi?
OdpowiedzUsuńBoja, no weź, wierzysz wujkowi Gie? Mówię Ci, pulpa to specjalny rodzaj żwiru, przeznaczony do murowania.
UsuńA ja w tę środę przewróciłam życie do góry nogami. Trochę nieoczekiwanie, ale jednak. Długo by mówić... Czy środy są fajne, powiem, jak spojrzę na sytuację z dystansem. :) Choć z drugiej strony... Kiedy zmieniać życie, jak nie pierwszego dnia wiosny. :)
OdpowiedzUsuńŚrody są fajne, bo są w środku. A wszystkie środki są fajne :)
UsuńTo fakt. :)
UsuńNo tak Cons jak widzisz wielu pracujących Ci zazdrości tego środowego łekendu ;) Ja mam wolne cały czas, chociaż ponoć gospodyni domowa to też ciężka praca.
OdpowiedzUsuńGabuniu, ja też przez rok byłam pełnoetatową gospodynią domową, i wiesz co, ciągle miałam wrażenie, że chodzę w takim "chomikowym kołowrotku" ;)
UsuńNo i tu przyznam Ci rację, bo ja też się tak czuję, ot robię taką Syzyfową Pracę, ciągle w kółko to samo bez żadnego sensu ;)
UsuńPracowałam już w różnych konfiguracjach, ale tę ostatnią lubię najbardziej - dwa tygodnie pracuję, dwa tygodnie mam wolne. Prawie jak wakacje co chwila:-)
OdpowiedzUsuńBudowa...brzmi jak coś bardzo męczącego!
Opani!! taka opcja, to już jest wyższy lewel... tylko dla wybrańców ;)
UsuńCo do budowy... już jestem zmęczona, ale zdaję sobie sprawę, że to dopiero przedsionek zmagań :(
Dobrze, że zaskoczenie jest pozytywne, bo budowlańcy mają pewnie pełen wachlarz różnych niespodzianek. :)
OdpowiedzUsuńAnno, nie wątpię,że jeszcze niejednokrotnie mnie zaskoczą... miejmy nadzieję, że wyłącznie pozytywnie ;)
UsuńMam dużego psa (poza kotami oczywiście) więc mam zawsze co robić w ogrodzie :) zbieram jej .... hmmm.... pamiątki :) z trawnika
OdpowiedzUsuńJaga, ja nie mam psa, ale i tak muszę sprzątać po wilczurze sąsiadów .. cóż, dopóki nie goni moich kotów, jestem w stanie to zaakceptować :)
UsuńTy mówisz, że na Ciebie wskakuje 4-ro kilogramowa kotka. Na mnie wskakuje 20-to kilogramowy pies. Wyobrażasz sobie? ;)
OdpowiedzUsuńOpsiakostka! nie zazdroszczę.. musisz mieć jeszcze bliżej łazienkę, niż ja ;)
UsuńJa też bym chciała wolną środę, ale obawiam się, że się nie da. Grafika fenomenalna...:)
OdpowiedzUsuń