Początek 2023: Wiosna w styczniu i „wizyty” zza światów
Dokładnie rok i troszkę temu, 2 stycznia, otworzyłam oczy i oniemiałam. Za oknem plus czternaście stopni – czyżbym przespała zimę? Szybko jednak na ziemię sprowadził mnie Małż. Skacowany po sylwestrowych procentach, narzekał na ból głowy tak sugestywnie, że cała wiosenna aura prysnęła.
Nie byłam nazbyt współczująca. Sama dziesięć dni przed Wigilią przeżyłam starcie z jakąś „francą”, która położyła mnie do łóżka na blisko dwa tygodnie. Torsje, gorączka i ten obrzydliwy wstręt do jedzenia... Schudłam 5 kg, co akurat zapisałam po stronie plusów dodatnich. Wigilię spędziliśmy tylko we dwoje. Ostatkiem sił odśpiewałam kolędę, by tradycji stało się zadość i by móc rozpakować prezenty.
Prawdziwy „hardkor” przyszedł jednak później. Młodszy syn namówił Małża na drinki z „Duchem Puszczy”. O matko na niebie! Małż przez całą noc walczył z koszmarami i przywidzeniami, jakby ten duch osobiście go nawiedził w sypialni. Ja oczywiście też nie spałam. Zapowiedziałam uroczyście: nigdy więcej żadnych bliskich znajomości z duchami uwięzionymi w butelce!
Początek 2024: Syberia, skrobaczki i budżetówka
Dziś, 8 stycznia 2024, sytuacja jest zgoła inna. Za oknem minus piętnaście i „żywy lód”. Zdążyłam już połamać dwa skrobaki, walcząc o widoczność w aucie. Piszę to, żeby za rok sprawdzić, czy moja pamięć (nadwyrężona podobno trzema szczepionkami, jak twierdzi Reniaczek) jeszcze jakoś dycha. Choć szczerze? Po co się przejmować tym, na co nie mam wpływu.
Sylwester tym razem był domowy. Plany wyjazdowe do Czech pokrzyżowała choroba rodziny, więc skończyło się na Międzyzdrojach... w marzeniach o wakacjach. Stary rok żegnaliśmy ze znajomymi i ich psem, który wyjadał chrupki naszym kotom. A ekipa kocia jest zacna – obecnie mamy ich „tylko” pięć:
Rydzyk i Miodzio (rude ulubieńce Małża),
Kusy (bury),
Gonzo i Mini (czarna gwardia).
W życiu zawodowym też zmiany – od pół roku tkwię w budżetówce na zastępstwie. Poznaję uroki państwowej posady i po cichu zaciskam piąstki, by w kwietniu, po odejściu koleżanki na emeryturę, przedłużyli mi umowę.
A Reniaczek? Wyjechał do sanatorium i to, co tam się wyprawia, przechodzi ludzkie pojęcie! Słuchając jej relacji, rumienię się za nas obie, ale ona się nie przejmuje. Jak to mówią: najstraszniejsze są grzechy, z których nie ma uciechy. A ona najwyraźniej uciechę ma przednią!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
"To czy człowiek jest inteligentny poznaje się po jego odpowie-dziach. To czy jest mądry, po pytaniach."- Naguib Mahfouz