piątek, 16 lutego 2018

2- Jak dobrze mieć sąsiada.Kuchenne zabawy.





Ciąg dalszy poprzedniej historii

- Mamusiuuuuu!  Maaaamooo! Gdzieeeee jesteś? - rozległo się rozpaczliwe wołanie. Konstancja odwróciła wzrok od Jacka, złapała  kubełek z wiśniami i pobiegła w kierunku piaskownicy usytuowanej nieopodal, pod rozłożystą czeremchą. - Tutaaaj ! Już biegnę !- krzyknęła do swoich dzieci. Mężczyzna patrzył za oddalającą się sąsiadką. Gdy zniknęła za zaroślami westchnął zrezygnowany, poprawił nabrzmiałego członka i wrócił do domu.

środa, 14 lutego 2018

Swoiste kuriozum. Święto udręczonych.


Co za dzień dziś jest każdy wie, gdyż nie sposób tego nie wiedzieć. Wszędzie o tym trąbią. A co ja na to ? Hymmm... Podobno jak ktoś jest zamężny, to dziś obchodzi jedynie Środę Popielcową. Spoko. Mnie to by pasowało, gdybym nie została o 5.43 gwałtownie wyrwana z głębokiego snu. Małż mój Pamiętający Wybiórczo zapomniał, iż dziś mam wolne i mogę sobie dłużej pospać. Co prawda w już w trakcie puszczenia sygnału przypomniał to, o czym zapomniał, lecz było za późno. Kalina zaśpiewała. Z łomoczącym sercem oddzwaniam, wszak o tej godzinie nigdy nie dzwonił, wobec tego MUSIAŁO się coś stać. Tak? A ten mi życzenia składa, przeprasza i każe iść dalej spać. Sie rozłączyłam. No zabić to za mało.

wtorek, 13 lutego 2018

1- Jak dobrze mieć sąsiada. Wiśnie grzechu warte.



Ciąg dalszy poprzedniej historii

Następnego dnia Konstancja wyszła do spożywczego. Nim domknęła bramkę dostrzegła Ankę biegnącą  i pokrzykującą.
- Kesi. Zaczekaj.Coś ci powiem.- dopadła do furtki.
Słuchaj. Wczoraj wieczorem zadzwonił jakiś wariat. Mówię ci. Poprosił do telefonu Justynkę. Dasz wiarę? JU- STYN - KĘ..-  przesylabizowała ostatnie słowo.
- Powiedziałam, że ona już śpi, a on do mnie, że jak to śpi, przecież miała czekać na telefon - roześmiała się nerwowo.
- No to ja pytam, kto on jest? A on, że Ryszard. Dasz wiarę, nie Rysiek tylko jakiś Ryszard. No ja nie mogę. Ale ja spokojnie, bez nerw pytam, kto mu dał ten numer? - Anka wymownie spojrzała na koleżankę.
- I wiesz co on powiedział?-  zastygła w bezruchu.
- Że Justyna - odrzekła.
- A ty skąd wiesz?- Anka spojrzała zdumiona.
Konstancja musiała w logiczny sposób wyjaśnić całe zamieszanie z telefonem. Znała Ankę, aż nazbyt długo i miała pewność, że nie potrafi utrzymać języka za zębami. Dlatego też podała Ryszardowi ten numer, bo wiedziała,  jeżeli zadzwoni, to sąsiadka zaraz przyleci z nowiną. Gdyby nie zadzwonił, potraktowałaby to jak porażkę. Jednak zadzwonił. Czyli sukces. Teraz wystarczyło przekonać sąsiadkę, że to był tylko taki żart, o który poprosiła znajomego.
  - No to miałaś pomysł od czapy. A ja pół nocy się zastanawiałam, co to za zboczeniec  chce rozmawiać z trzyletnią dziewczynką - Anka podsumowała wyjaśnienia koleżanki.


poniedziałek, 5 lutego 2018

Sztuka dopasowania.Nowa odsłona w płomiennym kolorze.



Ciąg dalszy poprzedniej historii

Zdrada nie odbiła się na jej psychice w żaden sposób. Nie miała wyrzutów sumienia.W końcu to Jan "otworzył furtkę", przez którą tylko przeszła. Choć stąpała po cienkim lodzie,czuła ... Iwo nie był ostatnim. Odnosiła wrażenie, iż stała się motylem, który zrzucił krępujący kokon.Tak. Była piękną, seksowną kobietą. Wreszcie to dostrzegła. Zrozumiała, że to nie ona była głównym powodem, iż mąż wolał inną.
Postanowiła podkreślić swój świeżo odkryty seksapil, radykalną zmianą koloru włosów. Oto z wtapiającej się w tłum szatynki, stanie się płomiennowłosym  wampem.
Umówiona na wizytę w salonie, wsiadła w podmiejski autobus. Jechała z mocnym postanowieniem, by wrócić  odmieniona. U fryzjera spędziła kilka godzin. Nie było łatwo uzyskać taki odcień rudego, jaki sobie wymarzyła. Efekt końcowy przeszedł  najśmielsze oczekiwania. Burza ognistych włosów, nieco tylko ujarzmionych lakierem, spływała na ramiona i plecy Konstancji, niczym wulkaniczna lawa.
Po wyjściu z zakładu fryzjerskiego uśmiechała się do wszystkich tych, którzy odważyli spojrzeć w jej oczy. Szła powoli rozleniwiona upałem. Przystanek był blisko. Kolejny autobus odjeżdżał za godzinę. Zatrzymywała się przed mijanymi wystawami, by popatrzeć na swoje odbicie. Dżersejowa, biała sukienka w delikatny czarny rzucik podkreślała kobiece kształty, a czerwone szpilki zwracały uwagę na smukłe, opalone nogi.
Kolejny, mijany mężczyzna  odwzajemnił uśmiech. Zaraz potem usłyszała za sobą

piątek, 2 lutego 2018

3- Międzynarodowa przygoda. Burza stulecia.


Ciąg dalszy poprzedniej historii

Konstancja przez resztę dnia nie mogła się na niczym skupić.Gdy Anka przyszła  na kawę i codzienne plotki, wymówiła się migreną. Wieczór nadchodził nieubłaganie, a ona nie miała pewności, czy powinna zadzwonić.
"A jeśli znów ucieknie jak przed Serafinem, albo rozczaruje jak z Hieronimem" Wiedziała jednak, że jak nie zadzwoni, będzie miała do siebie żal, iż zmarnowała taką okazję. Oto los postawił na jej drodze mężczyznę, z którym zdradzała  męża zawsze, kiedy nie mogła usnąć. Dlaczego zatem się waha?
Przed północą  podeszła do telefonu. Dokładnie rozprostowała pognieciony kartonik. Chciała jeszcze się przeżegnać, jak to zwykła czynić, gdy się czegoś bardzo bała,lecz zatrzymała rękę tuż przy czole.
"Chyba zgłupiałam do reszty " pomyślała. "Jak pomylę cyfry, to drugi raz nie zadzwonię" postanowiła.
 Bardzo skupiona wystukiwała numer. Podniosła słuchawkę do ucha. Zanim odebrał nacisnęła czerwoną słuchawkę." A może jest  zbyt późno? Może  śpi? " Kiedy za moment usłyszała dzwoniący telefon, z wrażenia prawie go upuściła.
- Halo - odezwała się cicho.
- Zaraz przyjade - usłyszała po drugiej stronie.
Dopiero teraz dotarło do niej, że niedługo się z nim spotka.
"A jeśli wścibska sąsiadka zobaczy jak wchodzi do jej domu?"-zaniepokoiła się.

środa, 31 stycznia 2018

Dialogi na cztery nogi. Kurtyna opadła.



Z  racji tego, iż co poniektórzy ( Gabuniu ajlowju ) mają za złe Konstancji, że zbyt szybko zdecydowała się na zdradę... ( chociaż tak sobie teraz pomyślałam, że gdyby za długo czekała, to by tą rurę gazową położyli i tyle by Węgra widziała ) Dobra. Nieważne.
Dziś będzie o rozdziewiczeniu ... niiiiiieeeeenie nie!...  zero seksu. Rozdziewiczenie dotyczy Strzały, czyli mego nowego auta. A było tak.

wtorek, 30 stycznia 2018

2- Międzynarodowa przygoda.Na widelcu.


Ciąg dalszy poprzedniej historii


Konstancja  miała nadzieję że Anka nie dostrzegła małego kartonika, który Iwo schował w jej dłoni podczas pożegnania. Wróciła do koleżanki i usiadła na krzesło, na którym siedział nowy znajomy. Nie chciała patrzeć sąsiadce w oczy. Chciała zostać sama. Jednak Anka rozluźniona drinkiem nie zamierzała nigdzie iść.
- Wiesz, sama bym chętnie z nim poszła na całość. Nawet mu coś niecoś sugerowałam, ale on nic tylko wypytywał o ciebie. A czego mi brakuje. No powiedz? -  pytała obciągając bluzkę i czyniąc dekolt głębszym.
Konstancja nic nie odpowiedziała. Myślała zupełnie o czymś innym, niż o niedostatkach rozczarowanej dziewczyny.
Tej nocy długo nie mogła znaleźć dogodnej pozycji, by przywołać sen. Pod powiekami przewijała każdą chwilę, od momentu poznania przystojnego Węgra poprzez rozmowę przy ogrodzeniu, aż do ujrzenia jego oczu. Potem następował replay  i " film " zaczynał się od początku. Zupełnie zapomniała o maleńkim kartoniku, który został w kieszeni wytartych jeansów.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

1- Międzynarodowa przygoda.Pragnienie ukryte pod patrolówkami.


Ciąg dalszy poprzedniej historii

Nadjeżdżający z naprzeciwka bus gwałtownie zahamował. Młodzieńcy otworzyli drzwi i jednocześnie zaczęli pytać o drogę. Konstancja  przystanęła. Pociągnęła za rączkę synka, który chciał iść dalej. Anka podeszła do auta i bez oporów wdała się w dyskusję. Konstancja stała obok i słuchała, o czym szczebiocze  sąsiadka. Kiedy auto odjechało spytała z wyrzutem.
- Anka. Dlaczego tak się zachowywałaś?Miałam wrażenie, że z nimi flirtujesz.
- Phi. No i co z tego - Flirciara wzruszyła ramionami.
- Ale przecież jesteśmy mężatkami - Konstancja nie kryła oburzenia.
- Jak im to nie przeszkadzało, to dlaczego nam powinno. Przecież widzieli, że idziemy z dziećmi, a jednak się zatrzymali. A tak w ogóle to nie bądź taką mniszką, przecież nic się takiego nie stało - Anka podsumowała zajście zaciągając się papierosem.

niedziela, 28 stycznia 2018

4-Rozgrywki małżeńskie. Szach - mat.

  
Ciąg dalszy poprzedniej historii

- Posłuchaj. Nie chodzi mi wyłącznie o seks, chciałbym cię doprowadzić do rozkoszy takiej, jakiej nigdy z nikim...Nie pozwoliła mu skończyć. Wpiła się w jego usta i jęknęła z zachwytu. 
Smakował dobrym winem. Mąż palił, więc od razu wyczuła różnicę. Miała ochotę wyssać z niego cały posmak wypitego trunku. "Niech już to się stanie"zadecydowała kończąc namiętny pocałunek. Hieronim delikatnie wziął ją za rękę. Szła za nim posłusznie, uważając na strome schody. Otworzył drzwi sypialni. Pragnienie poczucia go w sobie było tak silne, że z niecierpliwością zaczęła zdejmować bluzkę.
Nienie tak! - krzyknął.
- Sam to zrobię - dodał łagodniej.
 Zamknęła oczy. Rozpinał kolejne guziczki. Nie czuła dotyku, choć ręce mu drżały. - 
- Masz taką gładką skórę... i pachniesz jak słodka bułeczka. 
Zaśmiała się głośno na takie porównanie. Ujęła jego twarz w dłonie i pocałowała. Oddał pocałunek, po czym odsunął i popatrzył na koronkowy biustonosz.
- Jesteś taka apetyczna. Zaraz spróbuję jak smakujesz.
 Ukląkł i począł nieśpiesznie rozpinać jeansy kobiety. Koronkowe majteczki mógł ściągnąć równocześnie ze spodniami, jednak tego nie zrobił. Wstał i jeszcze raz spojrzał na kochankę.

sobota, 27 stycznia 2018

3-Rozgrywki małżeńskie. Ostateczne starcie.

  

Ciąg dalszy poprzedniej historii
Po powrocie z przymusowego wypoczynku Konstancja nie potrafiła zapomnieć o wyznaniu Alicji.
"Ma takiego faceta a lata za innym"
Nie mogła zrozumieć postępowania koleżanki. 
"A może się tylko przechwalała ? Ale w jakim celu? " myślała rozpakowując walizki.
 Jan opuszczał  domowe pielesze zadowolony z siebie jak mało kiedy. Może  te mazurskie powietrze sprawiło, że na drugi dzień nie miał kaca i czuł się o niebo lepiej, niż zazwyczaj? Co prawda pamiętał tylko jakieś urywki tematów poruszanych przez towarzysza, jednak był przekonany, że dogadał mu w sprawach damsko - męskich. 
-Nie potrzebuję dwóch godzin gry wstępnej, aby była zadowolona -  wyznanie tego, jak postępuje z żoną przed zbliżeniem, wywołało u Hieronima lawinę szczegółowych pytań.
Uśmiechnął się do świeżych wspomnień, jednak zaraz humor go opuścił. 
Od czasu, gdy żona wykryła jego zdradę, nie pozwalała dotykać tego "tajemnego miejsca". Miejsca, na które dawno temu natrafił całkiem przypadkowo. Zaobserwował mianowicie, że  dotykając delikatnie palcami wgłębienia na linii włosów, tuż obok kręgosłupa szyjnego, powoduje iż powoli odchyla głowę, poddając się coraz bardziej pieszczocie. Wówczas bez przeszkód może językiem muskać wrażliwą  skórę. Ostatecznie ona westchnie i otworzy się na niego. Cała. Tę wiedzę często wykorzystywał do zaspokojenia swoich potrzeb. Nawet po kłótni przepraszał właśnie w ten sposób. Miał  świadomość, że to jest jej słaby punkt. Tak było kiedyś. Ona wybaczyła, ale nie do tego stopnia, by mógł korzystać "ze skrótu". Niedogodność tę odczuwał najdotkliwiej.


Ostatnio na tapecie

2- Jak dobrze mieć sąsiada.Kuchenne zabawy.

tu grzeliście ławę najczęściej